Kangury zaludniają od tysięcy lat Australię i są symbolem tego kontynentu. W języku autochtonów (aborygenów) słowo „kangur” znaczyło „zwierzę, dla którego żywi się respekt”. Od tysięcy lat sama natura dokonywała selekcji usuwając ze środowiska zwierzęta chore, słabe i kalekie, przyspieszając ich zgon, by zapewnić miejsce dla silnych i zdrowych egzemplarzy. Z pojawieniem się „białego człowieka”, zwłaszcza od początku XVIII wieku, gdy rządy Anglii rozpoczęły zaludniać Australię więźniami kryminalnymi i politycznymi przeciwnikami, dokonywała się stopniowo zmiana stosunku do kangurów z życzliwie pokojowej autochtonów na ekstremalnie wrogą białych przybyszów. Szczególnie w początkach XX wieku zaczęła szerzyć się propaganda wśród białej ludności Australii o szkodliwości rozmnażaniu się kangurów dla rolnictwa oraz potrzebach przemysłu żywnościowego.. Pozwolono więc zwierzęta zabijać bez ograniczeń, strzelbą czy trucizną, zaś ze względów „oszczędnościowych” – również pałką młode i bezbronne. W oficjalnym języku nazywano to regulacją „zdolnych do odnowy rezerw”, przyspieszając coraz bardziej koniec gatunku. Wzrasta jedynie liczba rejestrowanych myśliwych polujących na te piękne zwierzęta, których mięso jest, niestety, jadalne i poszukiwane na rynku ze względu na smak. Co roku rejestruje się parę tysięcy amatorów-myśliwych, spragnionych przyjemności polowania na kangury i zysku, bowiem nawet skóry zabitych zwierząt są sprzedawane do fabryk w USA i we Włoszech. Najbardziej zagrożone są tak zwane „czerwone kangury”, zwłaszcza młode (do 2 lat), ponieważ ich mięso jest najsmaczniejsze. A w gorących porach roku tylko ranione są wieszane na tylnych kończynach, by krew z nich wyciekła i mięso nie uległo szybko zepsuciu, co oczywiście oznacza ich zgon w męczarniach. Tylko w południowych stanach Australii w jednym roku rząd podniósł liczbę „czerwonych kangurów” na odstrzał z 152 000 do 844 000! sztuk. Natomiast w całej Australii zezwolono na zabicie prawie 6 milionów tych zwierząt! W rezultacie grozi temu gatunkowi wymarcie, a jest on cudem natury, cudem ewolucji, cudem naszego świata! Oczywiście, te oficjalne (i zastraszające!) liczby nie uwzględniają tych zwierząt, które są zabijane nielegalnie, bez zezwoleń; które zranione wymkną się pogoni i gdzieś w zaroślach dogorywają w męczarniach; które są przejeżdżane, często z premedytacją, przez pojazdy motorowe czy zabijane przez niedzielnych myśliwych, którzy za opłatą australijskiego dolara kupują sobie niedzielną rozrywkę; wreszcie jeszcze niemowląt wyrwanych z torby zabitej matki i porzuconych jako niepotrzebny odpad mięsny. Szaleństwo władz jest tak daleko posunięte, że nawet liczba kangurów pod ochroną, jak na przykład w Parku Narodowym „Hattah Kulkyne”, została na zlecenie władz znacznie zmniejszona! W tej sytuacji można spodziewać się dalszego okrutnego często mordowania tych pięknych zwierząt! Zapewne do czasu opamiętania się władz Australii, gdy liczba kangurów spadnie poniżej tej liczby, która już nie pozwoli na odtworzenie gatunku. Quo vadis homo, biały barbarzyńco? Samuel Dombrowski, (Düsseldorf)
|