Ponad pół wieku temu na Uniwersytecie Adama Mickiewicza w Poznaniu pozostawaliśmy pod urokiem wielkiej trójcy mediewistów: Kazimierza Tymienieckiego, Henryka Łowmiańskiego i Gerarda Labudy, który zaledwie przekroczył wówczas czterdziestkę, a już był otoczony swoistą legendą – na drugim roku studiów bowiem opublikował 230-stronicowe studium o „Polskiej i krzyżackiej misji w Prusach do połowy XIII wieku” (stało się po kilku latach podstawą magisterium), w roku następnym rozprawę przyjętą podczas wojny również w konspiracji jako doktorską. Podczas okupacji przygotował dysertację habilitacyjną (Studia nad początkami państwa polskiego). Zadebiutował jeszcze jako uczeń gimnazjum klasycznego w Wejherowie artykułem polemicznym z jednym z krakowskich autorytetów naukowych pt. „Na marginesie «Wierzeń religijnych naszych praojców Słowian»”. W dorobku z pierwszych lat powojennych szczególne miejsce zajęło wydane w 1949 r. „Pierwsze państwo słowiańskie. Państwo Samona”. Książka ta natychmiast stało się przedmiotem zainteresowania w kraju i za granicą, o czym świadczy wielka liczba recenzji – 2 w Polsce, 9 w językach obcych. Autor w trakcie pisania prowadził erudycyjne dyskusje z obu starszymi kolegami z wielkiej mediewistycznej trójcy a także z luminarzami pokrewnych dyscyplin, zwłaszcza językoznawcami. Zastrzegł też, że państwo Samona można tylko hipotetycznie nazwać pierwszym państwem słowiańskim, gdyż musiało ono mieć poprzedników w innych efemerycznych wcześniejszych podobnych mu tworach. A jakie źródła legły u podstaw liczącej w druku 318 stron książki? Nadzwyczaj skromne, bo ledwie trzy wzmianki w tzw. Kronice Fredegara – pod rokiem 623/4, 630/31 oraz 633/34: o przybyciu z zachodu kupca Samo do Słowian, jego udziale w walce z Awarami, wyborze na króla, wojnie z królem frankońskim Dagobertem oraz o napadach wojowników słowiańskich na Turyngię i inne prowincje Frankonii dokonywane podobno z polecenia Samona. I to wszystko. Powyższe informacje były przerabiane przez późniejsze źródła, ale Autor rozprawy oczyścił sobie pole badawcze, konsekwentnie szukając oparcia w nieskażonym naleciałościami pierwotnym tekście. Na jego podstawie stworzył kunsztowną konstrukcję, nawiązując do wcześniejszych – przede wszystkim pióra badaczy czeskich, jako że oni byli tu ze względu na bliskie im terytorium owego „państwa” najbardziej zainteresowani próbami umiejscowienia tajemniczego kupca w dziejach Słowiańszczyzny. Jest ona podparta przebogatą literaturą przedmiotu i analizą źródeł o charakterze pomocniczym, pośród których dominują greckojęzyczne z Bizancjum. „Gdy po tylu żmudnych kołowaniach zdołaliśmy wreszcie omówić całość wydarzeń, bezpośrednio lub pośrednio dających się związać z genezą i rozwojem tzw. Państwa Samona, pozostaje nam jeszcze na zakończenie zdać sobie krótko sprawę z wyników naszych badań” – tak rozpoczyna 33-letni wówczas badacz rozdział VI, najkrótszy, zawierający tezy i wnioski. Konkluduje, że twór ten powstał na Morawach około 625 r., szczyt aktywności osiągnął ok. 660 a istniał jeszcze na początku IX wieku; z niego wywodziło się drugie na tym terytorium państwo, nazwane wielkomorawskim. Samo władał znacznymi obszarami obejmującymi również Dolną Austrię i zachodnią Słowiańszczyznę, szybko odpadły peryferyjne obszary serbskie, osłabiły się też więzi z plemionami czeskimi. Końcowa refleksja sięga do współczesności: „Gdy napady węgierskie przyczyniły się ostatecznie do rozbicia państwa wielkomorawskiego /... / ośrodek państwowy przeszedł do Czech, które w wieku X znowu podjęły wysiłek unifkacyjny wśród tych samych plemion z tym samym skutkiem. Z tych kilkowiekowych perypetii okazuje się, że pierwsze zachodnio-słowiańskie państwo ulokowało się na obszarze z samej istoty państwowotwórczym, podatnym nie tylko do przyjmowania impulsów z zewnątrz przychodzących, ale również zdolnym do przekazywania ich na zewnątrz. Takim zresztą, mimo jakże nieprzychylnej fortuny, państwo to pozostało po dzień dzisiejszy”. Od tamtego czasu minęło sześć dziesięcioleci, gdy wydawnictwo Templum wystąpiło z inicjatywą serii „Klasyka polskiej mediewistyki”, którą otworzyło wznowieniem dzieła o państwie Samona, w starannej szacie graficznej, tym razem z Posłowiem Autora. Gerard Labuda jest fenomenem pośród czynnych dziś badaczy przeszłości. Jego dzieła są wznawiane, przy czym Autor nie poprzestaje na mechanicznych przedrukach, ale wyrażając zgodę na nowe edycje opatruje je komentarzami. Ów „lifting” uwzględnia postęp badań, ustosunkowanie się do nowszych publikacji, ich krytyczną ocenę. Tak się stało i w tym wypadku. Już po jubileuszu swego 90-lecia urodzin (2006 r.) opublikował szereg prac, wśród nich fundamentalne „Rozważania nad teorią i historią kultury i cywilizacji” (s. 561). Młody niezmiennie duchem badacz jest niedoścignionym przykładem dla swych kilku już pokoleń uczniów, dziś przeważnie w wieku... emerytalnym. Marceli Kosman
|