|
|
|
Losy wojenne Genowefy Likowskiej z domu Ochnik część XII (ostatnia)
|
|
|
|
|
|
Upływa 600 lat od bitwy pod Grunwaldem. Jubileuszowa ta rocznica przyciąga uwagę, wywołuje zaciekawienie. To już sześć wieków od tej niezwykłej bitwy, nazywanej współcześnie per maximum bellum, zaś na soborze w Konstancji określanej jako niebywałej w całym świecie.
|
|
|
|
|
|
„Więc tobie, wielka, święta przeszłości, i tobie, krwi ofiarna, niech będzie chwała i cześć po wszystkie czasy!” To zdanie, wieńczące kolejny trud literacki Henryka Sienkiewicza, godzi się przypomnieć na krótko przed sześćsetną rocznicą wielkiej bitwy z dnia 15 lipca 1410 r., która była jednym z najważniejszych wydarzeń w ponad tysiącletnich dziejach Polski.
|
|
|
|
|
|
Pisarstwo rozrachunkowe nadaje ton rodzimej publicystyce. Powinniśmy oczywiście być wdzięczni autorom, którzy przekopują archiwa i biblioteki, aby odsłonić przed nami nieznane fakty z dziejów najnowszych i wstydliwe wątki biografii sław naszej kultury, nauki i polityki. Publikacje te, co zrozumiałe, wywołują liczne kontrowersje. Często jednak są tak czytelne w swej wymowie, że wydają się być przeznaczone dla wybranego grona czytelników, a precyzyjnie mówiąc dla obozu politycznego, do którego należy sam autor. Swoich nie trzeba zbytnio przekonywać, liczy się więc zapał i inwencja w dokuczeniu przeciwnikowi. W numerze 1/2009 „Buntu…” pisałem o szalenie jednostronnym artykule oskarżającym wybitną pisarkę katolicką Zofię Kossak-Szczucką o antysemityzm, zamieszczonym w „Gazecie Wyborczej” (Sławomir Buryła, „Katoliczka, patriotka, antysemitka”, świąteczny dodatek do GW, 24-28 grudnia 2008) Dla równowagi warto przyjrzeć się, jak tę samą metodę walki stosują publicyści prawicowi.
|
|
|
|
|
|
Twórca jednego z wzorcowych modeli pedagogiki opiekuńczej w Polsce
|
|
|
|
|
|
Od Redakcji: Kto czytał „Ludzi Bezdomnych” Stefana Żeromskiego, pamięta zapewne postać bohatera, szlachetnego lekarza Judyma, który rezygnuje z małżeństwa z ukochaną, bo chce się poświęcić całkowicie leczeniu biednych, pozbawionych opieki lekarskiej w kapitalistycznym świecie. I choć decyzja ta pachnie nam dzisiaj pewną histerią, częstą zresztą u Żeromskiego, to jesteśmy świadomi tego, że upaństwowiona służba zdrowia, by sprawnie funkcjonować potrzebuje nowych Judymów, jeśli nie ma stać się bezduszną biurokratyczną machiną, pozbawioną tego co najcenniejsze w zawodzie lekarza i pielęgniarki: empatii, a więc współczucia i rozumienia chorego. Nie ma potrzeby rezygnować z życia rodzinnego, bo ono może zapewnić tę cząstkę szczęścia osobistego czy satysfakcję, które wzmacniają zaangażowanie i ofiarność w trudnym zawodzie pracownika służby zdrowia. A więc Judymowie, lecz współcześni, może właśnie tacy jak zmarły w lutym 2009 roku Profesor Edward Rużyłło, lekarz internista, naukowiec, organizator ochrony zdrowia, społecznik, patriota i wychowawca wielu pokoleń lekarzy, którego wspominaliśmy już w „Buncie…” (nr 2/48) jako przyjaciela i współautora czasopisma. Lecz był przede wszystkim niezwykłym lekarzem-społecznikiem, może właśnie nowym typem Judyma.
|
|
|
|
|
|
Jak wiemy inicjatywa Petlury nie pozostała bez echa i 1 września 1919 roku podpisany został rozejm polsko-ukraiński: sytuacja jednak Dyrektoriatu na Ukrainie stale się pogarszała. Denikin wziął Kijów, wypierając z niego Ukraińców, z tym, że nastąpił rozłam pomiędzy wojskami Petlury a formacjami galicyjskimi. U Piłsudskiego tymczasem dojrzewał projekt oparcia się na Petlurze z chwilą, gdy nadejdzie odpowiedni moment akcji na Ukrainie. Podczas tajnych rokowań polsko-sowieckich w Mikaszewiczach, Piłsudski ostrzegał Lenina za pośrednictwem Boernera i Marchlewskiego, że „absolutnie nie zgodzi się na to, aby Petlurę pobito i przeto zaczepionego będzie się bronić”.
|
|
|
|
| |
|
Tomasz Kuba Kozłowski, autor cyklu "Opowieści z Kresów" w Domu Spotkań z Historią w Warszawie zaprasza na romantyczny spływ Dniestrem od Bieszczad po Chocim urozmaicony ciekawostkami i anegdotami o leżących nad Dniestrem miastach, miasteczkach i ich mieszkańcach.
Program spotkań we wrześniu
|
| |
|
Podczas sesji pragniemy podjąć rozważania nad losami polskiej emigracji, jej przyczynami, postaciami, problemami oraz najwybitniejszymi osiągnięciami Polaków na obczyźnie.
Warszawa, Muzeum Niepodległości, al. Solidarności 62
16 września (czwartek) 2010
Wstęp wolny
|
|
| |
|
Artykuł prof. Czerwińskiego porusza ważny, naszym zdaniem, problem parytetu, nie ze względu na płeć, lecz „polityczność”, ściślej, bezpartyjność versus partyjność w dostępie do odpowiedzialnych stanowisk w państwie i w życiu administracyjno-społecznym (w tym przede wszystkim w samorządach), jeśli kwalifikacje moralne, intelektualne i zawodowe kandydatów do stanowisk są takie same. Nie jest to w III RP przestrzegane; gorzej było w II RP (po 1926 r.), a jeszcze gorzej w PRL (!), gdzie wszystkie niemal stanowiska były obsadzone przez członków rządzącej Partii i ewentualnie jej „sojuszników”.
Redakcja „Buntu…” od początku krytykuje i zwalcza dominację partyjniactwa w naszym życiu jako wyjątkowo szkodliwą dla państwa, a dyskryminującą społeczeństwo, w większości bezpartyjne. I może od bezpartyjnej Głowy Państwa powinniśmy rozpocząć naszą akcję uświadamiającą społeczeństwo o konieczności „parytetu”, przede wszystkim w życiu publicznym, by wprowadzać do warstwy kierowniczej narodu spychane dotąd na margines nowe ożywcze warstwy społeczne. Dlatego włączamy tę sprawę jako Tezę dziewiątą do naszego programu działań.
Zbigniew T. Wierzbicki
|
| |
|
Często można spotkać się z opinią, że istnienie Unii Europejskiej, a więc Wspólnoty ojczyzn czy państw, czyni zbytecznym patriotyzm jej obywateli. Co więcej, pojawiają się opinie, iż patriotyzmy narodowe mogą utrudniać funkcjonowanie Unii, a nawet zgodne współżycie jej członków, bowiem przeciwdziała im egoizm państwowo-narodowy.
|
|
| |
|
Losy wojenne Genowefy Likowskiej z domu Ochnik część XII (ostatnia)
|
|
|